h1

Churrasco – wizyta pierwsza

lipiec 18, 2006

Umiejscowienie knajpy pod dźwięczną nazwę Churrasco (wym. czurasko – chyba :) ) znów jest, w nietypowym dla wyszukanych smaków, centrum handlowym, o którym pisałem w poście o restauracji StoneClub.

Nigdy nie byłem w brazylijskiej jadłodajni więc kilka tygodniu po hucznym otwarciu postanowiłem wstąpić w progi tego przybytku południowo-amerykańskiej kuchni. Przechodząc obok wejścia zapytałem stojących tam kelnerów i kelnerki czy można wejść, bo odniosłem wrażenie, że barykadują wejście, zamiast zapraszać do środka. Uzyskałem odpowiedź twierdzącą, po czym szybkim krokiem wydostałem się na taras restauracyjny ze zniewalającym widokiem na nowo-wybudowany wiadukt nad trasą toruńską.
Dostałem do ręki menu i po chwili konsternacji uświadomiłem sobie, że znajduje się tam tylko jedna potrawa “Churrasco” w cenie 39 PLN. Pani z obsługi, widząc za pewno moją zaniepokojoną minę, podeszła i wyjaśniła w czym rzecz. A mianowicie zestaw churrasco to podawane, pieczone na mieczach przeróżne mięsa, które kelner donosi co chwilę na talerz, w cenie jest również nieograniczona ilość baru sałatkowego, ryżu, czarnej fasoli w sosie i oczywiście samego mięsa. Słowem, można siedzieć do zamknięcia i jeść aż przewód pokarmowy powie “dość”. Zamówiłem więc to co trzeba było zamówić, wziąłem też Coca-Colę z lodem w cenie 5 pln za szklankę 0,25ml.

churrasco.gifWybrałem się więc do baru sałatkowego, który stoi wewnątrz knajpki. Niestety nie było tam nic na czym oko i język można by zawiesić na dłużej. Zestawy typowych, gotowych surówek z sałaty, kapusty młodej, kiszone ogórki, marchewka, itd. Zaciekawiły mnie młode, małe ziemniaczki, które pływały w brudnej wodzie, potem okazało się, że to swoista marynata, a pyry były ugotowane w mundurkach, zabrałem więc na pokład kilka sztuk. Obok położyłem kilka plasterków ogórka oraz jeden mix sałatkowy, wszystko polałem sosem majonezowym, są cztery sosy lecz nieopisane, więc jak ktoś nie czuje co się kryje po wyglądzie i zapachu, to jest skazany na eksperymenty. Wróciłem do stolika. Na temat smaku sałatek nie będę się rozpisywał, bo był porównywalny ze wszystkimi tego typu przeciętnymi wyrobami, na poziomie tych z PizzaHut.

Danie główne – chwilkę po dokończeniu spożywania sałatki, dostałem nowy talerz i po minucie pojawiła się pani z miską ryżu, nałożyła mi słuszną porcję po czym wyszła i wróciła z miską czarnej fasoli w ostrawym sosie. Gdy już miałem komplet dodatków przed sobą zacząłem próbować czarnych jak brazylijska, bezksiężycowa noc, owoców popularnej u nas rośliny strączkowej, po pomieszaniu z ryżem, całkiem sympatycznie oceniam smak i aromat całości. Podjadając czekałem z niecierpliwością na główną atrakcję, czyli mięsa podawane prosto z grilowych mieczy, serwowanych według reklamy przez wyszkolonych Gaucho, czyli kelnero-kucharzy. Przybiegł pierwszy z wymienionych specjalistów, zdjął możem ze szpady coś co przypominało mały pieczony kawałek karkówki, bardzo smaczne, soczyste. Zapomniałbym powiedzieć o sosach, które Pani dostarczyła po chwili, cztery czerwono-żółto-brunatne specyfiki, których użycie serdecznie odradzam, są po prostu za ogniste i zabijają smak potrawy, niszczą podniebienie i wymagają zakupienia Coca-Coli po raz drugi, a nawet trzeci :) Gdy tylko kończyłem jeść jeden kawałek mięsa, już pojawiał się Gaucho z następnym, zjadłem co najmniej 8-10 rodzajów grilowych przysmaków, z ciekawszych polecam pieczone serca, które pan nazwał jądrami nietoperza, pieczoną wątróbkę, białe kiełbaski zwane ogonem kangura, była jeszcze szyja żyrafy, ucho słonia itd. Gdy wszystkiego juz spróbowałem, Gaucho zapytał czy zaczynać od nowa, czy może coś szczególnie chciałbym spróbować, podziękowałem, byłem pełny.

Podsumowanie – moim zdaniem, bardzo ciekawy pomysł na knajpę, tylko jeden rodzaj dania jest pewnym niebezpieczeństwem, gdyż po kilku wizytach może się kompletnie znudzić, ale zamierzeniem takich miejsc jest młoda klientela, grupy kolegów, którzy dobrze się bawią, piją piwko i drinki i jedzą do woli. Myślę, że ta metoda może się sprawdzić. Zapłaciłem 55 PLN za wszystko co jest ceną do przyjęcia, wypiłem 3 napoje, które przy używaniu ostrych sosów są nieodzowne :) Pewnie zabiorę tam małżonkę, ale na więcej wizyt niż dwie bym się nie nastawiał.

Z rzeczy, których nie próbowałem podają tam wino domowe w karafce za 30 pln, chętnie kiedyś wypróbuję.

Churrasco
Malborska 37
www:www.churrasco.pl

Dodaj komentarz