h1

Babskie Jadło – Gostynin->Płock

sierpień 20, 2006

Jadąc z rodziną z miejsca wakacyjnego spoczynku, zwyczajowo jesteśmy po obiedzie, tym razem jednak pojechaliśmy niedługo po śniadaniu stąd w połowie trasy zaczęło nam doskwierać nadmierne pustkowie w żołądku. 1/2 drogi do domu to akurat okolice miejscowości Gostynin oraz jedynej większej trasy, a mianowicie nitki łączącej wcześniej wymieniony gród z Płockiem. Mijając rogatki miasta Gostynin i licząc sześć jednostek na cyferblacie odliczającym kilometry po lewej stronie ujrzymy zachęcająco wyglądający zajazd w stylu starej wiejskiej, bogatej karczmy.

Skręcamy, stajemy na parkingu wśród trawiasto-kwiatowych połaci, po chwili odnajdujemy wejście, ciekawie zdobione wnętrze, dużo drewna, choć chata chyba murowana i tylko dechami obłożona.
Pytanie o płatność kartą, niestety nie ma takiej możliwości!!! :) W portfelu ery plastykowych pieniędzy znalazłem 40 PLN, a drobniaków uzbieraliśmy następne 7 PLN. Cztery osoby, dwie duże, dwie małe – jak tu zjeść obiad za 47 PLN, pewnie że się da ! Po krótkich studiach nad kartą wybraliśmy rosołek z domowym makaronem dla córki, frytki dla najmłodszego zawodnika oraz pierogi z mięsem dla nieco starszej małżonki i placek po zbójnicku dla najstarszego “doświadczeniem” małżonka czyli mnie. Aha, oczywiście jedno pepsi aby zamknąć budżet na 45 PLN.

Po dłuższej chwili wjechał rosołek w przystojnej miseczce, dobry i z dobrym makaronem. Pierogi z mięsem okazały się majestatyczne, ładnie podane ze skwarkami, nadzienie całkiem pouczające, całość bardzo pożywna. Frytki w normie, syn pochłaniał w tempie podwójnym.

Odzielny opis dla placka, którego mogłem ocenić najdokładniej. Na pierwszy rzut oka niepokojąco jasny wydał mi się sos, który stanowi całe i podstawowe dobro tej potrawy. Pół talerza zajmował zestaw surówek, całkiem smacznych w trzech odmianach, wilgotnych i soczystych. Druga część jednak nie przedstawiała się tak zachęcająco. Placek był słabo wysmażony, za gruby, choć smaczny. Sos na marnej podstawie, stąd pewnie kucharz zagęszczając dodał za dużo mieszanki wody z mąką, co sprawnie dodało zawiesistości (aż nadto) ale pozbawiło potrawę kolory i aromatu mięsa, którego nie było w nadmiarze, zaledwie kilka kawałków !! Zjadłem oczywiście całość, bo nie było to nie do zjedzenia, szczególnie dla głodnego kierowcy, ale żałowałem że nie wziąłem pierogów, z drugiej strony poświęciłem się dla Mas (nie bierzcie tam placka po zbójnicku!).

Podsumowując wizytę trzeba przyznać, że Babskie Jadło jest godnym przystankiem dla wygłodniałych podróżników, sądzę że za rok będą mógł napisać coś o innych potrawach z tego przybytku.

7 komentarzy

  1. Opisy bardzo smakowite, tylko język troszkę za bardzo kwiecisty: Nadzienie pouczające?


  2. Prosze o oferte menu dla 15-stu osob;aperitif,przystawki,pierwsze i drugie danie,deser wraz z winem bialym i czerwonym (wytrawne).Cena mile widziana.


  3. Wczoraj wracaliśmy z podróży służbowej i na nieszczęście zatrzymaliśmy się w dość zachęcająco wyglądającym z zewnątrz zajeździe “Babskie Jadło”. W środku było też przyzwoicie, więc postanowiliśmy usiąść. Po chwili podeszła do nas pani, która sprawiała wrażenie jakby nie lubiła swojej pracy. Okazało się, że kuchnia jest tam koszmarna! Kolega dostał placek zimny i bez smaku. Drugi kolega zamówił pierogi, które nawet “nie leżały obok pierogów”, nie mówiąc już, że w smaku nie miały z nimi nic wspólnego. Ja zamówiłem okonia zmyślnie przykrytego jakimś odbierającym apetyt serem. Okazało się, że jest to filet, o czym karta nie informuje (w karcie z resztą wszystko jest bardzo smakowicie opisane i nie spodziewasz się rozczarowania). Na próżno doszukiwałem się smaku pysznej rybki. Potrawa bez przypraw i smaku i jeszcze ten ser, no normalnie nieporozumienie. Wcześniej zamówiłem żurek dumnie zwany wiejskim. Okazało się, że są to jakieś popłuczyny, woda zatrzepana mąką i kawałki kiełbasy, która miała być wędzonką. Smaku żurku nijak nie mogłem się doszukać. Nie będę pisał o cenach tej gościny. Powiem tylko, że wspomniany żurek kosztował 10 złotych, a tyle za żurek w najbardziej liczących się lokalach nie zapłacisz.
    Słowem, omijajcie “Babskie Jadło” koło Gostynina szerokim łukiem, bo nawet w przydrożnych kuchniach polowych można zjeść znacznie smaczniej.
    Pozdrawiam!
    Wojtek


  4. Byłem tam z ciekawości ze znajomymi. Wstyd i żenada. Piękny budynek, otoczenie i wnętrze. Smutna obsługa, słabe żarcie za astronomiczną kwotę. Więcej tam nie zawitam.


  5. dnia 23.V. 2009 r pojechałam wraz z rodziną na obiad byłam z rodzinką na obiedzie ja zamówiłam flaki i ozorki w sosie chrzanowym do tego były ziemniaki i surówka a w zamian dostałam ozorek z wody (bez sosu) ziemniaki i buraczki:-( mój wnusio zażyczył sobie rybkę z warzywami i zamiast ziemniaków chciał frytki i oczywiście dostał to co chciał ale za cały jego objad policzono 33 zł plus 6 zł za frytki w takim razie jeżeli nie chcieliśmy ziemniaków to dlaczego nie mogło iść na wymiane lub ewentualnie dopłacić różnice a nie danie policzone sanadacz z ziemniakami i warzywami plus jeszcze frytki!!!!!!!!!!!!!!!!!! i za obiad wyszło wnusia 39zł a nie 33 w sumie przereklamowane i drogo córki kotlet był odgrzewany wraz z rybą i przepachniał sandaczem wstyd i żenada i długo sie czeka za jedzeniem


  6. 29.05.09.wracałam z mężem z podróży służbowej.Zatrzymaliśmy się własnie w zajezdzie “Babskie Jadło”.Mąż zamówił czerninę i kotlet schabowy z kością z frytkami i zestawem surówek.Ja to samo,oprócz czerniny.Po jakimś czasie Pani kelnerka przyniosła w kokilce coś,co przypominało rosół zaprawiony krwią z mąką,ugotowany bez suszonych owoców i przypraw.Były jeszcze kluseczki ziemniaczane,białe.Może tak gotuje sie czernine w Gostyninie,ale męża babcia,to dopiero gotowała czerninę.A do tego ta cena – 13,-zł.Kotlet schabowy był twardy i łyczaty,ale to może nie była całkowita wina kucharza.Zawsze myślałam,że jak sie płaci za kotlet schabowy 29,-zł,to zestaw surówek powiniem być podany w oddzielnym naczyniu,a nie razem z frytkami i kotletem.To wszystko ledwie się mieściło na talerzu,że siłą rzeczy mięso leżało na frytkach,jak w barze IV kategorii,nie wspomnieć,że surówka puściła sok i wszystko było mokre.A szkoda,bo raz na miesiąc jezdzimy tą drogą,jednak już tam nie wstąpimy,za drogo i mało wybornie,jak na taki lokal.Innym głodnym nie polecam.


  7. Przestroga dla wszystkich, którzy nie mieli jeszcze wątpliwej przyjemności spożywać posiłku w karczmie Babskie Jadło!!!!!
    Pomijając fakt wytatuowanej kelnerki z sakiewką na pieniądze ala ruski bazar z lat 90-tych oraz nad wyraz wysokich jak na taki lokal cen obowiązujących w karcie – wielkość i sposób serwowania potraw pozostawia wiele do życzenia!!
    Placek po zbójnicku w cenie 24 zł jest rozmiaru hamburgera w Mc Donaldzie – resztę talerza wypełniają surówki i sos z ilością mięsa w liczbie dwóch malutkich kawałeczków (być może czterolatek najadłby się taką porcją)!!
    Śmiesznych rozmiarów jest także zestaw – golonka w sosie chrzanowym z ziemniakami i buraczkiem. Również tutaj większość talerza zajmuje buraczek, zaś połowę golonki (cena wg wagi – 8zł/kg)stanowi kość. Do tego oczywiście ziemniaki w liczbie dwa na krzyż i tutaj również porcja jak dla 4-latka.
    Reasumując “obiad” ten byłby może odpowiednim posiłkiem dla przedszkolaków, ale którego przedszkolaka stać na obiad za 62 zł???
    Jeżeli więc nie chcecie wyrzucić wcale niemałych pieniędzy w błoto, a po powrocie do domu gotować drugiego obiadu omijajcie ten lokal szerokim łukiem!!!!!!!!!



Dodaj komentarz