
Firley – Park Smaku
luty 9, 2007O Parku Smaku już pisałem nie raz:
nie jest to jakieś wyróżnienie z mojej strony dla tego miejsca, leży po prostu po drodze z pracy do domu.
Chodzę tam głównie gdy słomiane wdowstwo zagląda mi do żołądka i również ostatnio zdążyło się to ponownie. W szerokim korytarzu mamy do czynienia z kilkoma mniejszymi i większymi knajpkami, większość ma wygląd nieco hipermarketowy z zaplanowanym otwarciem na duże tłumy. Kątem oka dostrzegłem Sushi Bar ale jeszcze zamknięty. Skierowałem sie do restauracji Firley, która przyciąga wzrok i smak bardzo polskim, swojskim i dworskim wystrojem. Ciemne drewno, ciężkie zasłony, dużo beżu i brązu, wprowadza zwalisty klimat mający przypominać prawdziwą polską zasmażkę lub zabielony sos, gęsty i zawiesisty. Niestety otwarte przestrzenie burzą to poczucie, polskie chaty powodowały raczej konieczność schylenia głowy a tutaj mamy sufit 5 metrów nad czołem.
Chciałem coś szybko przekąsić, co może kłóci się z dworskim biesiadowaniem, ale pomyślałem ze się może udać. Znalazłem na sali tablicę z ofertą dnia, była to bitka z kopytkami, zasmażanymi buraczkami, sosem + zupa ziemniaczana gratis. Za 15.50 PLN dwudaniowy obiad to iście stołówkowa propozycja. Zmylony i zapatrzony w hipermarketowy, udałem się bezpośrednio do miejsca gdzie była lada i poprosiłem o zestaw dnia oraz cocacolę. Zapłaciłem w tym samym momencie i udałem się na spoczynem do niedaleko położonego stolika, obwieszonego suknem. Na zupę czekałem 5 minut, była bardzo ciepła, czyli pewnie nie z mikrofali – ucieszyłem się. W smaku zalewka okazała się obiecująca, całość przygotowana na boczku, lekko zabielona, z sporą ilością kartofli. Nie skończywszy zupy doczekałem się drugiego dania, sprytnie i zmyślnie podanego na talerzu przykrytym blaszaną kopułą, domyślam się że ktoś zauważył że jeszcze nie skończyłem jeść i zadbał o temperaturę dania następnego. Bitka pokryta smacznym sosem w towarzystwie kopytek o odpowiedniej sprężystości i smaku. Buraczki się pojawiły pomimo mojej prośby w bufecie o zamianę na kapustę, spróbowałem jednak i były standardowo dobre, nie jestem fanem tego typu dodatków więc nic więcej nie mogę powiedzieć.
Kończąc powiem, że mogę polecić Firley’a dla tych, którzy chcą nieźle zjeść, tanio i szybko. Nie wiem jak inne potrawy z karty, ale to już to Waszej oceny pozostawiam. Całość przybytku pozostawia jednak wrażenie stołówki ubranej w dworskie szaty z miłą obsługą, po co robić tak wielkie przestrzenie, szczególnie w centrum handlowym, gdzie sklepów nie ma wiele i nie ma co liczyć na tysięczną klientelę.

FIRLEY Restaurant’s
www.firleyrestaurants.com.pl
Nareszcie Pan wrócił ze swoimi opowieściami.
Już myślałam, że zupełnie się Panu odechciało jeść i o tym pisać.
Pozdrawiam
SK